Blog poświęcony mało znanej parasomnii polegającej na podejmowaniu aktywności seksualnej przez sen.
poniedziałek, 23 listopada 2009
dalszy ciąg zmagań

Oto kolejna część opowieści autorki zagranicznego bloga. W kolejnych wpisach zamieszczę listę przyczyn, które autorka sama powiązała z atakami seksomnii, a także uaktualnienia swojej historii, które zamieszczała w kolejnych latach.

Byłam coraz bardziej zmęczona udowadnianiem, że mam rację, nagrywaniem się, chodzeniem na paluszkach wokół siebie nawzajem, chodzeniem do tych wszystkich specjalistów, itd. Po każdej walce moja energia była coraz mniejsza, tracę coraz więcej wiary w naszą relację, utratą nadziei, że to wyjdzie tym razem, czułam się coraz bardziej sfrustrowana.

I oczywiście często kłócę się ze swoim chłopakiem, ponieważ czuję, że jestem jedyną osobą walczącą o naszą relację. On mnie nie wspiera w rzeczach, które robię, bo dla niego jestem świadoma tego, co robię w nocy. Nie mogę z nim rozmawiać o swoich lękach i obawach, ponieważ z góry wiem, że mi nie wierzy. Znalazłam listowną odpowiedź od neurologa, w której zareagował na list, który mu wysłałam. Napisał, że znalazł nowy lek dla mnie. Sama znalazłam jakieś nowe leczenie w Internecie i odpisałam mu. Znów otrzymałam list, w którym poprosił mnie o umówienie się osobiście. Więc tak zrobiłam, a mój chłopak poszedł ze mną. Byłam dość podniecona, bo znów dostałam trochę nadziei. Neurolog przepisał mi klonazepam. Dostałam receptę i zaczęłam przyjmować 0,5 mg co noc przed snem. Wszystko wyglądało dobrze i z tego co wiem nic się nie działo. Nasz związek przeżył znaczną poprawę i znów odzyskaliśmy nadzieję.

Pół roku później mieliśmy pójść do neurologa na ocenę. Zgodziliśmy się, że zmniejszę dawkę o połowę i zobaczymy co się dzieje. 2 tygodnie później epizod się powtórzył. A po nim nastąpiła walka. Naprawdę myślałam, że nasza relacja skończy się tym razem na dobre. Mieliśmy tyle kłótni na ten temat w poprzednich latach. Tak wiele razy, że prawie się rozstaliśmy. To kwestia co do której prawdopodobnie nigdy się nie zgodzimy i jest ona bardzo trudna do udowodnienia. Za każdym razem, kiedy się o to kłócimy, niszczy to część naszego związku. Tracimy część zaufania i wiary w siebie nawzajem. Ponadto, jest bardzo trudno wciąż się kłócić o to samo bez dojścia do porozumienia. Nie ma płaszczyzny, na której moglibyśmy dojść do kompromisu. Bo jak mogę do niego dojść, skoro nawet nie wiem co robię? To jego słowo przeciwko mojemu. I to zaczyna źle wpływa na każdą część naszego związku. On myśli: „Czego jeszcze ona mi nie mówi/ ukrywa przede mną?”. A ja chodzę na paluszkach wokół niego, ponieważ wiem, że on jest podejrzliwy/ nie uda mi. Mówi, że ufa mi w życiu codziennym, ale psychologicznie tak nie jest. To stało się w mojej głowie tak wielkim problemem, że mam poczucie, że muszę mu wszystko udowadniać. To się staje błędnym kołem, bardzo trudnym do przerwania. Mój chłopak bardzo chce mi wierzyć. Ale w ogniu walki, jest dla niego tylko jedno rozwiązanie. Oznacza ono, że mam mu mówić (jego) prawdę. Ale on wierzy, że nie mogę mu powiedzieć (jego) prawdy, ponieważ kłamałam od tak długiego czasu. Ale to nieprawda, bo wiem, że mogę mu powiedzieć wszystko. Zawsze mu mówię: „Wolałabym, żeby on odszedł wiedząc prawdę (jego prawdę w tym wypadku), niż żeby odszedł myśląc, że zniszczyłam naszą relację specjalnie.”

To nie z samą masturbacją ma problem. Ale z drogą jaką to robię… w ukryciu. Sprawdzam, czy on śpi. Odwracam się, kiedy nie jestem pewna. Przestaję, kiedy on się porusza. Kiedy opowiada mi jak to się działo, zmieniam sposób/ swoje zachowanie następnym razem. To sprawia, że on znów jest bardziej podejrzliwy. Ponieważ jeśli rzeczywiście bym spała, to czemu moje zachowanie się zmienia? Ale kiedy się uspokoimy po kłótni, on znów mi wierzy. Widzi także wszystko co robię, by znaleźć rozwiązania, odpowiedzi i to udowodnić. Że nigdy nie dałam mu żadnego powodu by mi nie ufał. Widzi mój ból i frustrację. Tylko kiedy zdarza się atak, wszystko o czym mówiliśmy blednie w jego umyśle i znów ma problemy by mi uwierzyć. Mieszkaliśmy osobno z powodu tej sprawy, ale po ostatniej kłótni zdecydował się, że się do mnie wprowadzi. Uważa, że lepiej sobie z tym radzić każdego dnia niż w każdy weekend. Zgadzam się z tym, ale czasem to przerażające. Mieszkanie z nim jest łatwe, ale kładzenie się spać wieczorem zawsze będzie trudne. Każdego wieczora mówię krótką modlitwę prosząc o to, byśmy się obudzili rano szczęśliwi.

Przestałam szukać dróg na udowodnienie mu, że mówię prawdę, ponieważ mój chłopak zaczyna myśleć, że staram się coś ukryć. Zwiększyłam dawkę klonazepamu do 0,5 mg na noc. I zapisuję sobie co się działo każdej nocy, czy mam okres czy nie, ile mg klonazepamu wzięłam, czy śniłam czy nie. Takie rzeczy. To zmusza nas do rozmawiania o tym codziennie. Komunikacja jest kluczowa i to pozwalało nam przetrwać za każdym razem. Mocno wierzę, że gdybyśmy nie mieli tak dobrej komunikacji i głębokiej miłości dla siebie, to już dawno byśmy się rozstali.

Licznik odwiedzin: Internetowe liczniki DISCLAIMER: Zawartość bloga ma służyć wyłącznie popularyzacji wiedzy na temat seksomni i rekrutacji osób chętnych do udziału w anonimowym i dobrowolnym badaniu naukowym lub podzielenia się po prostu własnymi doświadczeniami. W żadnym razie nie można traktować treści tu zawartych jako porady lekarskiej! polska baza stron