Blog poświęcony mało znanej parasomnii polegającej na podejmowaniu aktywności seksualnej przez sen.
Kategorie: Wszystkie | KONTAKT | aspekty psychologiczne | cel bloga | ciekawostki | naukowe | wzmianki prasowe
RSS
niedziela, 14 marca 2010
update holenderskiego bloga

Wracam do tłumaczenia notatek autorki holenderskiego bloga. Tym razem przeszłam do uzupełnienia, które zamieściła w październiku 2003 roku:

Pod koniec lipca rozstaliśmy się z chłopakiem ostatecznie. Po tak wielu walkach przez tyle lat nie mogłam więcej wytrzymać i postawiłam mu ultimatum. Albo on zacznie akceptować moją seksomnię, albo nasza relacja na pewno się skończy. Miał tydzień na przemyślenie tego, kiedy wyjechałam. Przez ten czas mieliśmy nawet kilka dobrych i śmiesznych rozmów przez telefon. Ale kiedy wróciłam powiedział mi prosto w twarz, że nigdy nie zaakceptuje czy uwierzy, że naprawdę śpię. Był w 100% przekonany, że jestem świadoma swojego zachowania.

Byłam zaskoczona, ponieważ naprawdę się tego nie spodziewałam po tych rozmowach w ciągu tygodnia. Ale nie mogłam tego więcej znieść. I po raz pierwszy w naszej relacji wybrałam siebie i podniosłam swoją torbę by pójść do przyjaciół. Pomimo faktu, że wszyscy tam byli, nigdy nie czułam się tak samotna. Tak bardzo walczyłam. Mój ojciec też się w to włączył i poprosił mojego byłego uprzejmie ale stanowczo by trzymał się ode mnie z daleka, bo tyle razy już odchodził, a jednak wracał.

Moja mama też musiała wiele przetrwać przez ostatnie cztery i pół roku. Jestem jej córką, a ona obserwowała co się ze mną dzieje. Przez te wszystkie lata była moją ostoją! I także tym razem dobrze się mną zajęła.

Dobry tydzień później mój były nagle zadzwonił... zapytać czy się z nim nie spotkam. Długo się wahałam, ale wyraziłam zgodę. Umówiliśmy się na neutralnym gruncie. Powiedział mi, że może zaakceptować moją seksomnię i poprosił o drugą szansę. Ale ten tydzień wystarczył, bym jednak wybrała siebie. Nie potrzebowałam więcej partnera, który będzie to tylko akceptował... Potrzebuję kogoś, kto mi wierzy. Poza tym, już mu nie wierzyłam.

Żeby zostawić wszystko za sobą pojechałam na zasłużone wakacje do przyjaciela, który wówczas pracował za granicą. Wakacje uratowały mnie emocjonalnie. Wróciłam z wiarą, że jestem warta spotkania mężczyzny, które będzie o mnie walczył tak bardzo jak ja o niego. Ale na dzień dzisiejszy chcę zostać sama. Czas popracować nad własną pewnością siebie.

Obecnie radzę sobie dobrze. Odzyskałam wiarę w siebie i postawiłam sobie nowe cele. Zdecydowałam, że przez rok będę podróżować. Nowi ludzie, nowe otoczenie i czas dla siebie. Odczuwam ulgę z tego powodu, że znów jestem samotna. Koniec ze stresem. Mogę się kłaść do łóżka bez zmartwienia. Mogę chodzić z głową uniesioną wysoko i nie muszę unikać kontaktu wzrokowego. Nie muszę się martwić o to, kiedy będzie następna kłótnia. Nie muszę więcej brać leków, czego i tak nie lubiłam. Ale ponad wszystko nie muszę niczego „udowadniać”. Myśl, że mój partner nie wierzył/ nie ufał mi niszczyła mnie kawałek po kawałku.

sobota, 12 grudnia 2009
potencjalne przyczyny

Tym razem autorka strony postanowiła zidentyfikować potencjalne przyczyny seksomnii u siebie. Poniżej znajduje się poczyniony przez nią wpis.

Wymyślone przez nas przyczyny dla których mam seksomnię:

  • regularnie palę jointy i może to coś wywołuje. Więc przestałam palić, co i tak jest dobre, ale nie potrafimy zdecydować, czy to pomaga czy nie. Nie wygląda na to, że kiedy nie paliłam to to się automatycznie nie zdarzało. Seksomnia nie zdarza mi się każdej nocy.
  • Jak napisałam na swoich stronach: ”Seksomnia jest stanem dosycjacji. Podobnym do osobowości wielorakiej. Śpiąca osoba z seksomnią jest inną osobą i może zachowywać się inaczej niż na jawie.” Co może się do mnie odnosić. Jestem bardzo entuzjastyczną, otwartą i uczciwą osobą. Jak otwarta książka. Ale podczas seksomnii zachowuję się bardzo skrycie.
  • Mam złe doświadczenia z poprzednich relacji. Psychicznie i seksualnie.
  • Wcześniej miałam parasomnię. Od dzieciństwa zgrzytam zębami przez sen.
poniedziałek, 23 listopada 2009
dalszy ciąg zmagań

Oto kolejna część opowieści autorki zagranicznego bloga. W kolejnych wpisach zamieszczę listę przyczyn, które autorka sama powiązała z atakami seksomnii, a także uaktualnienia swojej historii, które zamieszczała w kolejnych latach.

Byłam coraz bardziej zmęczona udowadnianiem, że mam rację, nagrywaniem się, chodzeniem na paluszkach wokół siebie nawzajem, chodzeniem do tych wszystkich specjalistów, itd. Po każdej walce moja energia była coraz mniejsza, tracę coraz więcej wiary w naszą relację, utratą nadziei, że to wyjdzie tym razem, czułam się coraz bardziej sfrustrowana.

I oczywiście często kłócę się ze swoim chłopakiem, ponieważ czuję, że jestem jedyną osobą walczącą o naszą relację. On mnie nie wspiera w rzeczach, które robię, bo dla niego jestem świadoma tego, co robię w nocy. Nie mogę z nim rozmawiać o swoich lękach i obawach, ponieważ z góry wiem, że mi nie wierzy. Znalazłam listowną odpowiedź od neurologa, w której zareagował na list, który mu wysłałam. Napisał, że znalazł nowy lek dla mnie. Sama znalazłam jakieś nowe leczenie w Internecie i odpisałam mu. Znów otrzymałam list, w którym poprosił mnie o umówienie się osobiście. Więc tak zrobiłam, a mój chłopak poszedł ze mną. Byłam dość podniecona, bo znów dostałam trochę nadziei. Neurolog przepisał mi klonazepam. Dostałam receptę i zaczęłam przyjmować 0,5 mg co noc przed snem. Wszystko wyglądało dobrze i z tego co wiem nic się nie działo. Nasz związek przeżył znaczną poprawę i znów odzyskaliśmy nadzieję.

Pół roku później mieliśmy pójść do neurologa na ocenę. Zgodziliśmy się, że zmniejszę dawkę o połowę i zobaczymy co się dzieje. 2 tygodnie później epizod się powtórzył. A po nim nastąpiła walka. Naprawdę myślałam, że nasza relacja skończy się tym razem na dobre. Mieliśmy tyle kłótni na ten temat w poprzednich latach. Tak wiele razy, że prawie się rozstaliśmy. To kwestia co do której prawdopodobnie nigdy się nie zgodzimy i jest ona bardzo trudna do udowodnienia. Za każdym razem, kiedy się o to kłócimy, niszczy to część naszego związku. Tracimy część zaufania i wiary w siebie nawzajem. Ponadto, jest bardzo trudno wciąż się kłócić o to samo bez dojścia do porozumienia. Nie ma płaszczyzny, na której moglibyśmy dojść do kompromisu. Bo jak mogę do niego dojść, skoro nawet nie wiem co robię? To jego słowo przeciwko mojemu. I to zaczyna źle wpływa na każdą część naszego związku. On myśli: „Czego jeszcze ona mi nie mówi/ ukrywa przede mną?”. A ja chodzę na paluszkach wokół niego, ponieważ wiem, że on jest podejrzliwy/ nie uda mi. Mówi, że ufa mi w życiu codziennym, ale psychologicznie tak nie jest. To stało się w mojej głowie tak wielkim problemem, że mam poczucie, że muszę mu wszystko udowadniać. To się staje błędnym kołem, bardzo trudnym do przerwania. Mój chłopak bardzo chce mi wierzyć. Ale w ogniu walki, jest dla niego tylko jedno rozwiązanie. Oznacza ono, że mam mu mówić (jego) prawdę. Ale on wierzy, że nie mogę mu powiedzieć (jego) prawdy, ponieważ kłamałam od tak długiego czasu. Ale to nieprawda, bo wiem, że mogę mu powiedzieć wszystko. Zawsze mu mówię: „Wolałabym, żeby on odszedł wiedząc prawdę (jego prawdę w tym wypadku), niż żeby odszedł myśląc, że zniszczyłam naszą relację specjalnie.”

To nie z samą masturbacją ma problem. Ale z drogą jaką to robię… w ukryciu. Sprawdzam, czy on śpi. Odwracam się, kiedy nie jestem pewna. Przestaję, kiedy on się porusza. Kiedy opowiada mi jak to się działo, zmieniam sposób/ swoje zachowanie następnym razem. To sprawia, że on znów jest bardziej podejrzliwy. Ponieważ jeśli rzeczywiście bym spała, to czemu moje zachowanie się zmienia? Ale kiedy się uspokoimy po kłótni, on znów mi wierzy. Widzi także wszystko co robię, by znaleźć rozwiązania, odpowiedzi i to udowodnić. Że nigdy nie dałam mu żadnego powodu by mi nie ufał. Widzi mój ból i frustrację. Tylko kiedy zdarza się atak, wszystko o czym mówiliśmy blednie w jego umyśle i znów ma problemy by mi uwierzyć. Mieszkaliśmy osobno z powodu tej sprawy, ale po ostatniej kłótni zdecydował się, że się do mnie wprowadzi. Uważa, że lepiej sobie z tym radzić każdego dnia niż w każdy weekend. Zgadzam się z tym, ale czasem to przerażające. Mieszkanie z nim jest łatwe, ale kładzenie się spać wieczorem zawsze będzie trudne. Każdego wieczora mówię krótką modlitwę prosząc o to, byśmy się obudzili rano szczęśliwi.

Przestałam szukać dróg na udowodnienie mu, że mówię prawdę, ponieważ mój chłopak zaczyna myśleć, że staram się coś ukryć. Zwiększyłam dawkę klonazepamu do 0,5 mg na noc. I zapisuję sobie co się działo każdej nocy, czy mam okres czy nie, ile mg klonazepamu wzięłam, czy śniłam czy nie. Takie rzeczy. To zmusza nas do rozmawiania o tym codziennie. Komunikacja jest kluczowa i to pozwalało nam przetrwać za każdym razem. Mocno wierzę, że gdybyśmy nie mieli tak dobrej komunikacji i głębokiej miłości dla siebie, to już dawno byśmy się rozstali.

sobota, 31 października 2009
autentyczna historia

Oto historia zamieszczona na holendersko- angielskojęzycznej stronie założonej przez kobietę, która sama cierpi na seksomnię. Dziś zamieszczam tłumaczenie połowy pierwszej części. Uzyskałam na to zgodę autorki. W kolejnych wpisach pojawią się dwa ciągi dalsze dopisane przez autorkę.

W 1999 roku mój chłopak powiedział mi, że masturbuję się w nocy. Nie mogłam uwierzyć w to, co do mnie mówił ponieważ nie przypominałam sobie tego, co opisywał. Powiedział mi, że mi nie wierzy, że spałam. Według niego wszystko to jest zbyt podejrzane bym mogła wtedy spać. I, niestety, jego opinia nie zmieniła się do dziś.

Myślałam, że oszaleję kiedy mi to powiedział, a ja nie wiedziałam do kogo się zwrócić. Więc odwiedziłam swojego lekarza, być może on leczył coś takiego lub o tym słyszał. Powiedziałam mu co się stało, ale on nie dostrzegał „problemu”. Powiedział, że mój chłopak po prostu powinien to zaakceptować i że to nie mój problem, a jego. Że on przesadza. Mój lekarz nigdy wcześniej nie słyszał o tym zaburzeniu, ale według niego znacznie dziwniejsze rzeczy dzieją się przez sen, prawda? I to było wszystko co od niego uzyskałam. Żadnej rady, żadnego wsparcia, żadnej pomocy. Więc opuściłam jego gabinet smutna, sfrustrowana i z pustymi rękami.

I wtedy tyle pytań powstało w mojej głowie: „Od jak dawna mi się to zdarza? Dlaczego to robię? Dlaczego podejrzanie? Czy jest więcej ludzi z tym zaburzeniem? Jak mogę się tego pozbyć? Do kogo się zwrócić? Jak mogę „udowodnić” że naprawdę nic nie pamiętam?” Ponieważ nie miałam dobrych doświadczeń z poprzednich związków i nigdy nie nauczyłam się masturbować, pomyślałam, że to może mieć psychologiczne podłoże. Więc poszłam na psychoterapię by poszukać odpowiedzi. Na szczęście znalazłam wspaniałą terapeutkę/ seksuolog. Także ona nigdy wcześniej nie słyszała o tym zaburzeniu, ale od niej dostałam to wsparcie, którego tak bardzo potrzebowałam. Ona naprawdę mi pomagała i myślała ze mną szukając odpowiedzi i rozwiązań. Chodziłam do niej co tydzień i wciąż do niej chodzę.

Moja psycholog/ seksuolog powiedziała mi o instytucie badania snu, tu w Holandii, i poleciła mi umówić się na wizytę z tamtejszym neurologiem. Więc tak zrobiłam i poszłam ze swoim chłopakiem. Specjalista od snu neurolog także nigdy nie słyszał o tym zaburzeniu, co sprawiło, że poczułam się jeszcze bardziej samotna. Byłam prawie przekonana, że jestem jedyna z tym zaburzeniem na świecie. Neurolog chciał zrobić EEG, by sprawdzić, czy coś niepokojącego dzieje się w moim mózgu gdy śpię. Byłam cała okablowana i nosiłam EEG przez całe 24 godziny. Kilka dni później dostałam wyniki: ”nie stało się nic dziwnego, ani niepokojącego”. Pomyślelibyście „wspaniale”. Ale nie dla mnie. Chciałam, żeby coś się pokazało, tak, żebym mogła udowodnić swojemu chłopakowi, że mówiłam prawdę. Neurolog zasugerował wykonanie następnego EEG i tak zrobiliśmy. Ale znów nic ono nie wykazało. Co może nawet potwierdziło myśli mojego chłopaka o tym, że nie spałam i że mogę to kontrolować. W innym wypadku coś by wyszło na EEG, nie? Dla neurologa sprawa była zamknięta i pozostawiono mnie znów z pustymi rękami.

Zasugerował, bym się nagrywała przez sen. Może coś się nagra. I, może, przestanę się tak zachowywać wiedząc podświadomie, że jestem filmowana. Więc kupiłam kamerę i zaczęłam nagrywać siebie co noc. Kiedy to się działo, zaczęłam szukać informacji w internecie. Niestety, było trudno znaleźć cokolwiek na ten temat. Było to dla mnie bardzo frustrujące, ponieważ potrzebowałam potwierdzenia, że nie jestem jedyna. Więc, jak możecie sobie wyobrazić, ogromną ulgę przyniosło mi znalezienie strony Michaela Mangana. Wielki kamień spadł mi z serca. Strona miała także forum i przeczytałam wszystkie historie innych osób z tym zaburzeniem. Pocieszyło mnie, że nie jestem wariatką i że nie jestem sama. Wówczas bardzo się zdenerwowałam na neurologa. Dlaczego nie poszukał informacji by mi pomóc? Przecież to jego praca, nie? Więc napisałam do niego list, w którym opisałam swoje uczucia i dodałam informacje z internetu i historie ze strony sleepsex.org.

W międzyczasie szukałam nowych metod, rozwiązań, odpowiedzi, dróg pozbycia się tego zaburzenia i dowodów na to, że naprawdę spałam i że mówię prawdę swojemu chłopakowi. Usłyszałam, że ktoś przestał palić dzięki hipnozie, więc zaczęłam szukać hipnotyzera. Może on mógłby mnie zahipnotyzować i zdjąć „klątwę”. Szybko dowiedziałam się, że w Holandii nikt nie praktykuje pełnej hipnozy ze względu na potencjalne negatywne konsekwencje. Więc zaczęłam z hipnoterapią. Nie było to blisko mojego domu, więc podróżowałam tam i z powrotem co tydzień. Po kilku tygodniach wciąż nic się nie zmieniło w moim niepokojącym zachowaniu, więc skończyłam hipnoterapię. I znów żadnych odpowiedzi. Nie poddawałam się, ale to było bardzo frustrujące wciąż walić w ceglaną ścianę. Zabrało mi wiele czasu zanim znalazłam dowód na taśmie. Było go trudno znaleźć, ponieważ byłam przykryta w nocy. I u mężczyzny jest znacznie łatwiej i wyraźniej zauważyć czy się masturbuje. Kobiety nie zawsze potrzebują wiele ruchu.

Na tej taśmie byłam odkryta i to się działo. Już wiedzieliśmy, że mam seksomnię, ale teraz stało się to realnym faktem. Niestety, nie mogliśmy stwierdzić czy spałam czy nie. A ponieważ to było sednem sprawy, wciąż nie mieliśmy „dowodu” na taśmie. Więc zadecydowałam, że przestanę się nagrywać ponieważ to nas do niczego nie doprowadzi. Ale znów” Co zrobię dalej?”

niedziela, 20 września 2009
wpisy na forach na temat seksomnii

Niniejsze wpisy pochodzą z angielskojęzycznego forum poświęconego zaburzeniom snu sleepnet.com. Zostały one przetłumaczone przeze mnie na potrzeby niniejszej strony.

Wpis z 15 maja 2000 roku:

„Mój mąż i ja jesteśmy małżeństwem od 4 lat o doświadczamy seksomni około 3-4 razy w tygodniu zależnie od ilości stresu jaką ma mój mąż w życiu „na jawie”.

Próbowaliśmy mówić o tym lekarzowi rodzinnemu, ale on się śmieje, a żadne z nas nie chce się poddać badaniu w laboratorium snu z powodu zakłopotania... choć chcielibyśmy porozmawiać o tym z innymi ludźmi, którzy mogą mieć ten sam problem- nie znamy NIKOGO innego.

Teraz jest to prawie komiczne ponieważ on zwykle obwinia mnie o „to”... czasem, gdy jest to szczególnie częste OBOJE doświadczamy senności w ciągu dnia i to wpływa na naszą pracę, a ostatnio bardziej mam ochotę na seks z nim przez sen niż gdy on nie śpi- jest prawie jak całkiem inna osoba- to naprawdę dziwne.

On zwykł lunatykować około 50% czasu, a teraz prawie tego zupełnie nie robi. (…) Chciałabym dalej badać tą niezwykłą sytuację- to się dzieje od tak dawna bez wytłumaczenia ani żadnego leczenia... nikt nie bierze nas poważnie!"

Dodatek do tej notatki z 20 maja 200 roku:

„Kiedy bardziej się przyglądam temu problemowi z seksomnią- doszłam do wniosku, że ja TEŻ mam to zaburzenie snu. Zgodnie z tym, co mówił mój były mąż on też doświadczał seksomnii ze mną i wciąż twierdzi, że inicjowałam to- mój obecny mąż także twierdzi, że jego sen jest zaburzony przez moje inicjowanie snu przez sen. Wiem, że z mężem angażujemy się w seks przez sen czasem kilka razy przez jedną noc i oczywiście kilka razy w tygodniu- co daje bardzo mało snu... Nigdy nie czuję się wypoczęta, podobnie on. On inicjuje seks w ten sposób częściej niż ja.

Czy ktoś wie coś i innych PARACH, które TEGO doświadczają? Z jakichś dziwnych przyczyn zawsze myślałam, że to normalne."

Wpis z 20 maja 2000 roku:

„Amie, nie zdawałam sobie sprawy, że nie jestem jedyną osobą, która cierpi z tego powodu. Tak, też czuję się nadużyta. Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem ze mną. Zdecydowałam się skonsultować z neurologiem, który ma doświadczenie w zaburzeniach snu ponieważ mój mąż odmówił pójścia do lekarza. Powiem Ci czego się dowiedziałam (…)."

Wpis z 14 lipca 200 roku:

„Miałem ten sam problem przez większość swojego dorosłego życia. Doprowadziło to do pewnych bardzo krępujących sytuacji. Także lunatykuję i jednego razu opuściłem swoje łóżko i dotarłem do kanapy w salonie. Moja dziewczyna się obudziła i zorientowała się, że nie ma mnie w łóżku, więc zaczęła mnie szukać. Spałem na łóżku i masturbowałem się. Obudziłem się i zamarłem, gdy się zorientowałem co się stało. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale nie mam pojęcia co się stanie kiedy kładę się spać. (…)”

wpis z 26 czerwca 2000 roku:

„Sypiam z moją dziewczyną od kilku miesięcy i często budziłem się w środku nocy, bo ona masturbowała się przez sen. To mnie zaskakuje. To się zazwyczaj zdarza po kilku orgazmach na jawie, zanim zaśniemy. (…) Ostatniej nocy zatrzymała się i wydawało się, że zorientowała się, że się masturbowała, odwróciła się na drugi bok i ucichła. Krótko potem znów podjęła to zachowanie. Jestem w sytuacji, w której potrzebuję jakieś pomocy by zrozumieć to zachowanie i leczyć je. Proszę, odpowiedzcie na tą prośbę jeśli macie jakieś pomysły lub podobne doświadczenia- będę wdzięczny!”

odpowiedź z 6 lipca 2000:

„Ona może mieć rodzaj parasomni nazywanej seksomnią. Jest to stosunkowo nowa diagnoza. Cierpię z powodu podobnej sytuacji, tylko że to ja pieszczę moją żonę przez sen. To niszczy nasze małżeństwo. Szukam informacji na ten temat żeby sprawdzić, czy jest na to jakieś lekarstwo. Mam nadzieję, że pomogłem.”

Zatem pojawiły się w tych wpisach wątki związane z brakiem zrozumienia, a także informacja o tym, że może się nawet zdarzyć tak, że obie osoby w związku cierpią na seksomnię.

Wśród czynników wywołujących, osoby odwiedzające ten portal wymieniły somnambulizm (lunatykowanie).

Praktycznie w każdym wpisie przewija się też wątek poszukiwania informacji na ten temat, nawiązywania kontaktu z osobami, które mają podobny problem i poszukiwania informacji na temat leczenia tego zaburzenia. Od 200 roku z pewnością sytuacja się zmieniła, zwłaszcza, że w 2003 roku na dobre opisano seksomnię jako odrębną jednostkę nozologiczną, toteż przyczyniło się to do wzrostu świadomości specjalistów w tej dziedzinie.

Mam nadzieję, że ta strona przyczyni się do jeszcze większego wzrostu wiedzy na ten temat.

Niezmiennie zachęcam do dzielenia się swoimi doświadczeniami z seksomnią za pośrednictwem listu.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Seksomnia a problemy psychologiczne

Niedawno natrafiłam na artykuł prasowy zawierający wywiad z doktorem Carlosem Schenck'iem, psychiatrą z Minnesota Regional Sleep Disorders Center.

Podczas tego wywiadu doktor stwierdził, że "Seksomnia nie pojawia się znikąd, ale z jakichś przyczyn zachowania seksualne stają się częścią jej repertuaru.".

Następnie dodał wzmiankę o wstydzie wiążącym się z dowiadywaniem się od własnego partnera, że przejawia się zachowania seksualne przez sen. Jednak podkreślił, że seksomnia nie jest schorzeniem wynikającym z problemów psychicznych.

"Bizarre and inappropriate behavior during sleep does not necessarily reflect a daytime psychological problem."

Dodał także, że seksomnię łatwo się leczy farmakologicznie. Podkreślał, że nie szukanie pomocy w sytuacji posiadania wiedzy o swoim zaburzeniu jest szkodzeniem sobie, ponieważ taka sytuacja może prowadzić do rozwinięcia się wtórnych trudności psychologicznych (np. depresji).

oryginał omawianego przeze mnie artykułu znajduje się tutaj (uzyskane 24.08.2009)

Dodatek: Kwestia problemów psychologicznych mogących być przyczyną seksomni okazuje się kontrowersyjna. Lekarz Peter Buchanan z Royal Alfred Hospital w Sydney podaje w wywiadzie z 15 września 2004 (uzyskane 24.08.2009), że prawie połowa wszystkich przypadków seksomni z którymi miał do czynienia była związana z trudnościami psychologicznymi wartymi objęcią psychoterapią. (Niestety ów lekarz nie sprecyzował, czy chodzi o trudności będące przyczyną czy skutkiem choroby.)

piątek, 21 sierpnia 2009
Komiczne aspekty seksomni

Zdarzają się także przypadki seksomni mające wydźwięk komiczny.

Partnerce jednego z pacjentów jego choroba zaczęła przeszkadzać dopiero gdy ten zaczął chrapać. Inna z opisywanych pacjentek regularnie próbowała odbyć stosunek seksualny z mężem, a gdy się budziła oskarżała małżonka o próbę zmuszenia jej do seksu.

 

Źródło: Anne Underwood, "It's called 'sexsomnia'", "Newsweek", 11 czerwca 2007, uzyskane: 21.08.2009 tutaj.

2 przypadki seksomni

Regularnie przeglądając sieć w poszukiwaniu doniesień na temat seksomni natrafiłam na krótki artykuł angielskojęzyczny pisany przez lekarza. Opisuje on jak sam poszukiwał (z trudem!) informacji na temat seksomni. Poświęcił również nieco miejsca wymienieniu psychologicznych trudności osób chorych oraz opisał dwa przypadki chorych mężczyzn, których leczył.

Frank Roman twierdzi, że prawdopodobnie wielu ludzi nie zgłasza się ze swymi dolegliwościami do lekarza ponieważ ma poczucie winy, zakłopotania, ze względów religijnych, moralnych, z powodu sposobu, w jaki zostali wychowani, ale także dlatego, że sami specjaliści rzadko kiedy wiedzą o istnieniu takiego zaburzenia.

Wspominałam, że doktor Roman opisał też dwa przypadki osób chorych, oto one:

1. Młody, uprzejmy mężczyzna, który cierpiał wcześniej na zespół Tourette'a i uskarżał się na nadmierną senność. Podczas badania polisomnograficznego (badanie wykonywane w laboratorium, podczas snu nocnego pacjenta, dokonuje się wówczas zapisu rytmu fal mózgowych, ruchu gałek ocznych oraz napięcia mięśniowego) masturbował się całą noc. Następnego dnia zupełnie o tym nie pamiętał. Oczywiście aparatura potwierdziła, że spał podczas wykonywania tych czynności.

2. Mężczyzna, który przez sen odbywał stosunki seksualne kończące się orgazmem z żoną, a następnego dnia tego nie pamiętał. Wnikliwe badania ujawniły, że cierpiał on na obturacyjny bezdech senny umiarkowanego stopnia. Po leczeniu tego schorzenia metodą CPAP, także objawy seksomni ustąpiły.

Jeśli u Ciebie lub partnera/ partnerki zdarzają się podobne epizody, to warto sprawdzić, czy nie jest to seksomnia. Prowadzę badanie nad tym schorzeniem i ta strona ma służyć ułatwieniu kontaktu z osobami chorymi, które mają ochotę wziąć udział w anonimowym i dobrowolnym badaniu naukowym lub po prostu chcą się podzielić swoimi doświadczeniami. Więcej szczegółów na temat badania znajduje się tutaj.

Źródło: Frank Roman "Sexsomnia". FOCUS: Journal for Respiratory Care & Sleep Medicine. FindArticles.com. 20 08 2009. http://findarticles.com/p/articles/mi_hb4758/is_2006_Jan-Feb/ai_n29251318/

środa, 19 sierpnia 2009
Doświadczenie żony osoby chorej

Tym razem zamieszczam krótki wpis na temat doświadczeń opisanych przez żonę mężczyzny cierpiącego na seksomnię. Ten wpis jest z 2001 roku, wiele się mogło zmienić w świadomości specjalistów od tego czasu.

Wpis jest po angielsku. Kobieta pisze o tym, że czuje się jakby nocne ataki jej męża były gwałtem. Jednocześnie z jej wypowiedzi wynika, że zdaje sobie sprawę, że małżonek nie udaje, że nie pamięta tych epizodów i że to nie jego wina. Wzmiankuje też o jego poczuciu winy i o tym, że czasem sypiają oddzielnie. Z wpisu wynika także, że kobieta sama poszukiwała informacji na temat tego, czy takie zaburzenie istnieje i na czym dokładnie polega.

Tutaj zamieszczam link do tej wzmianki:

http://www.sleepnet.com/rest6/messages/139.html

(uzyskane 19.08.2009)

czwartek, 13 sierpnia 2009
aspekty psychologiczne seksomni

Seksomnia dotyka zarówno mężczyzn jak i kobiety. Wydaje się, że najczęściej pomocy medycznej szukają osoby pomiędzy 20, a 40 rokiem życia. Jednak pisałam już, że gros osób cierpiących na to zaburzeni snu nigdy do lekarza nie trafia. Dlaczego tak się dzieje?

Potencjalną przyczyną może być wstyd i mnóstwo negatywnych myśli i uczuć, które towarzyszą seksomni. Stają się one udziałem nie tylko osoby chorej, ale i jej partnera. Partnerzy często wstydzą się wspominać o "gwałcie" lub "gwałtopodobnym" zachowaniu osoby, z którą dzielą łoże.

Nieliczne badania poświęcone seksomni spójnie wskazują na to, że osoby na nią cierpiące się bardzo wstydzą, mają poczucie winy za swoje zachowanie, są zagrożone wyższym ryzykiem depresji. Wszystko to zniechęca i utrudnia kontakt z lekarzem. Chorzy dotknięci tym zaburzeniem często odczuwają strach i brak emocjonalnej bliskości, czują się zagubieni, mogą czuć odrazę i seksualne opuszczenie. Powszechne są także uczucia zawodu, frustracji, irytacji i podejrzliwości. Zdarza się, że pacjenci popadają w samooskarżenia z powodu swego zachowania podczas snu i braku kontroli nad nim.

Znajomość tych zagadnień wśród klinicystów powinna ułatwić kontakt z pacjentami oraz ułatwić rozmowy na temat doświadczanych przez nich trudności.

Aspekty psychologiczne powiązane z seksomnią są równie słabo zbadane jak i samo zjawisko. Jak w każdym wpisie, proszę o kontakt osoby cierpiące na seksomnię, które chciałyby wziąć udział w anonimowej ankiecie dotyczącej tej parasomni.

Licznik odwiedzin: Internetowe liczniki DISCLAIMER: Zawartość bloga ma służyć wyłącznie popularyzacji wiedzy na temat seksomni i rekrutacji osób chętnych do udziału w anonimowym i dobrowolnym badaniu naukowym lub podzielenia się po prostu własnymi doświadczeniami. W żadnym razie nie można traktować treści tu zawartych jako porady lekarskiej! polska baza stron